Psy adoptowane

Wenus

Wenus została adoptowana w lipcu 2018 roku.

--------------------------------

Historia Wenus:

Suczka błąkała się po Łącku, ktoś ją na pewien czas przygarnął, jednak nie mógł się nią dłużej zajmować i Wenus jest w awaryjnym kojcu, ale to miejsce na chwilę! Suczka bardzo łaknie kontaktu z człowiekiem, jest bardzo przyjacielska. Szukamy domu tymczasowego lub najlepiej stałego, niestety bez skutku, nikt o małą nie dzwoni


Wenus jest małym psiakiem, krępej budowy. Ma około 1,5- 2 lata. Jest bardzo wesoła, bardzo otwarta do ludzi, najchętniej by wszystkich zalizała. Akceptuje inne psy, koty także, podarunkiem, że nie uciekają bo wtedy potrafi pogonić. Zwrócenie jej uwagi niewątpienie pomaga w takich sytuacjach.

Malwa

Malwa została adoptowana w kwietniu 2018 roku.

------------------------------------------

Historia Malwy:

Malwa wróciła z adopcji.

Malwina pomimo kilku miesięcy spędzonych w obecnym domu nadal nie jest u "siebie"... i nie pomaga bardzo duża powierzchnia do biegania, bo bernardyniasty pies kocha przestrzeń, ale NIE W SAMOTNOŚCI... ale nie bez towarzystwa! Suczka ciągnie do ludzi... i pozostawiona sama sobie SAMA na dworze, potrafi znaleźć sposób by szukać tego czego potrzebuje poza ogrodzeniem wielu hektarowego ogrodu...
Ludzie nie zauważają, tego, że suczka szuka kontaktu z nimi... nie chodzi na spacery... do domu nie ma wstępu... a jedynym sposobem na rozwiązanie tej sytuacji jest zamykanie jej w kojcu i żądanie by suczkę zabrać!

To młodziutkie i piękne psisko musi zmienić nie tylko podwórko, ale i dom... a właściwie musi znaleźć DOM i swojego CZŁOWIEKA, bo teraz niestety go NIE MA!
Nie jest psem dla kogoś kto ofiaruje jej jedynie "bardzo dużą powierzchnię do biegania", bo bez człowieka "niestety nie umie korzystać z tego wybiegu" ...
Nie jest psem dla kogoś kto stwierdza jedynie: " My chcieliśmy psa takiego który biega po podwórku i korzysta z niego bez ograniczeń ale niestety na dłuższą chwilę jest to naprawdę bardzo uciążliwe żeby ją non stop pilnować. ..."
Nie jest psem dla kogoś, kto by uzasadnić oddanie psa zaczyna od słów: "jest agresywna", ale objawów agresji nie przedstawia, a jedynie rozpisuje się na temat "nieumiejętności" korzystania przez psa z ofiarowanej ogromnej przestrzeni i "uciążliwości jego pilnowania".

Z informacji obecnego "domu":
... suczka bardzo lubi jazdę samochodem
... nie sprawia problemów przy czesaniu
... nie lubi kotów
... brak informacji o stosunku do innych psiaków...
Mimo tego, że bardzo chce do człowieka, nauczyła się utrzymywać dystans ze swoimi opiekunami...

W związku z obecną sytuacją suczki i aktualną wiedzą o jej zachowaniu, szukamy doświadczonego DOMU, w którym będzie ona członkiem rodziny, a człowiek poświęci jej nie tylko miejsce blisko siebie, ale i czas oraz swoje zainteresowanie... domu bez małych dzieci... bez innych zwierząt.

--------------------

Historia Malwy:

Bardzo długo o nią walczyliśmy… W końcu dostaliśmy decyzję z Gminy o czasowe odebranie suki w typie bernardyna. Malwa jest przyjaciółką niedoli wcześniej odebranej z Policją suki w typie owczarka niemieckiego – Sary. Właściciel nie dbał, nie leczył gdy chorowała, stale utrzymywał na krótkim łańcuchu, nie karmił odpowiednio.

Malwa ma około 3-4 lat, jest przyjaznym psem. Niewątpliwie woli kobiety, mężczyzn w początkowym kontakcie się obawia, dopiero gdy zauważy, że nic jej nie grozi śmielej podstawia głowę do głaskania. Uwielbia głaskanie i przytulanie. Czeka ją nauka chodzenia na smyczy- ciągnie, może zamieszkać z uległym samcem. Najlepiej w domu z podwórkiem. Malwa do psów jest wybiórcza, niektóre lubi, niektóre jej po prostu nie pasują.
W sprawie właściciela obu suk toczy się postępowanie.

Kora

Kora została adoptowana w marcu 2018 roku.

----------------------------------------

Historia Kory:

Kora została odebrana interwencyjnie wraz trójką szczeniąt. Warunki w których żyła były dramatyczne. Wielkie rozpadające się murowane obory, w których hulał wiatr, a temperatura odczuwalna była niższa niż na dworze. Kora w jednej z tych obór ukryła swoje maluchy, które były wychudzone i bały się człowieka, bo zwyczajnie go właściwie nigdy nie widziały. Jak to ze szczeniakami bywa, domy znalazły szybko, a suczka została. Właściciel przyjeżdżał raz na tydzień dawać jedzenie. Kora była wystraszona, bała się do nas podejść choć bardzo się cieszyła i widać było po niej, że bardzo by chciała… to jednak niepewność do człowieka zwyciężała.
Kora jest czekoladową suczką w typie wyżła niemieckiego. Ma około 6 lat. Potrzebuje osoby cierpliwej, która nauczy ją życia. Dotychczas żyła właściwie sama sobie. Jest psem wycofanym, który do każdej nowej osoby musi się przekonać, ale czas i miłość zrobią swoje, po prostu trzeba dać jej się otworzyć. A do tego potrzeba jest duża dawka kontaktu z człowiekiem.
Czy zdecydujesz się pokochać naszą wyżlicę?

Szczeniaczki

Wszystkie maluchy zostały adoptowane.

-------------------------

Historia:

Maluchy urodziły się w stodole, gdzie była przechowywana słoma. Były niesamowicie zapchlone, mają dużo strupków od pcheł. Zostały już odpchlone i odrobaczone. Niestety jedno z maleństw – Zoya, miała bardzo wielki brzuszek w stosunku do rodzeństwa, zrobiliśmy USG jamy brzusznej, które nic nie wykazało. Dostała antybiotyk, wielkość brzuszka wróciła do normy, jednak wczoraj na wizycie kontrolnej okazało się, że trzeba przedłużyć jeszcze antybiotyk na 2 dni.


Pozostałe maluchy są zdrowe, wszystkie już zostały wykąpane i wracają do formy w domach tymczasowych. I tak na dom czekają dwaj chłopcy – Toby i Harry oraz cztery dziewczynki: Luna, Zara, Zoya i Masza. Mają około 7-8 tygodni, szacunkowo wyrosną na psy średniej wielkości 15-20 kg.

Najdrobniejsze z rodzeństwa są Luna i Zoya, a zarazem najspokojniejsze. Toby również jest w miarę spokojny, natomiast Zara, Harry i Masza są małymi łobuziakami.

Dwa szczeniaki – Toby i Zara, urodziły się bez ogonów.

Adoptując szczenię zobowiązujesz się do kastracji w odpowiednim wieku!

Milka

Milka została adoptowana w marcu 2018 roku.

-------------------------------

Historia Milki:

Historia naszej Milki jest smutna, kiedyś miała właścicielkę, jednak gdy ta zmarła, rodzina psem nie miała zamiaru się zająć. Tak suczka trafiła na ulicę we wsi pod Płockiem. Gmina ją wyłapała umieściła w gminnej przechowalni, skąd miała bilet do Radys. Milce jakimś cudem z przechowalni udało się uciec i znów trafiła na ulicę, czy już wtedy była w ciąży?


Oszczeniła się w stodole, w której przechowywana była słoma, w ten sposób zapewniła maluchom ciepło. Zabraliśmy całą rodzinę pod nasze skrzydła, teraz Milka i jej dzieci szukają domów.


Od ludzi, którzy zgłosili Milkę i maluchy dowiedzieliśmy się, że pies jest zdziczały. Nic bardziej mylnego Mila to bardzo przyjazna suczka, pozytywnie nastawiona na ludzi i dzieci. Z innymi psami się dogaduje. Ma łagodny charakter, lubi się przytulać, jest skora do zabawy. Jest młodziutka, ma około 1,5 roku. Zachowuje czystość w domu, zaszczepiona i odrobaczona. Czeka ją sterylizacja.
Czy ktoś z Was pokocha Milkę?

 

Więcej artykułów…

  1. Bruno
  2. Pestka
  3. Koleś
  4. Rita