Psy adoptowane

Nela

Nela została adoptowana w kwietniu 2017 roku.

-------------------------

Historia Neli:

Leżała w rowie przy drodze 3 dni… czarna, puchata kupka nieszczęścia… potrącona przez samochód. Nie mogła chodzić… leżała i czekała na pomoc człowieka.
Aż w końcu ktoś się zainteresował, zgłosił to do odpowiednich służb.
Suczka trafiła do lecznicy, gdzie okazało się, że natychmiast trzeba przeprowadzić operację usunięcia szyjki i główki kości udowej.
Poproszono nas byśmy wzięli małą pod opiekę. Lekarze zgodzili się przechować suczkę 2-3 dni, byśmy mieli czas na znalezienie dla niej miejsca. Prosimy o pomoc! My nie mamy gdzie umieścić tego szczeniaka… została oceniona na około 10 miesięcy.


Do zdjęcia szwów Nela musi przebywać w klatce, by ograniczyć jej ruch – jeszcze 9 dni. Po zdjęciu szwów po prostu trzeba uważać, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, nie biegała, nie skakała. Czy może ktoś się małą zaopiekować? Zapewniamy klatkę, podkłady i wszystko co będzie potrzebne

Nela na widok człowieka merda radośnie ogonkiem, jest przyjazna… Jest średnim psiakiem, waży około 13-15 kg.

Lusia

Lusia została adoptowana w kwietniu 2017 roku.

------------------------------

Historia Lusi:

Życie jej nie oszczędzało… przeszła gehennę, a teraz szuka cudownego człowieka, który w końcu doceni jak wspaniałym i dojrzałym jest psem… a ona odwdzięczy się bezgraniczną miłością…
Jej historia jest długa i zawiła, ale prawda jest taka, że tylko ona wie co przeszła… Została wyłapana jako bezdomny pies w gminie pod Płockiem, trafiła do Hotelu dla Bezdomnych Psów i czekała na swoją szansę… Aż znalazł się człowiek który postanowił dać jej dom…
Złudne marzenie o kochającym domu…

Podczas wizyty podopcyjnej wolontariuszom okazał się obraz nędzy i rozpaczy… Lusia wyglądała tragicznie, rozległe rany na ciele, wychudzona, chora, bojąca się człowieka, siedząca na łańcuchu w nieocieplonej budzie… została zabrana na podstawie nie spełnienia warunków w umowie adopcyjnej. Wróciła do Hotelu, tam została wyleczona, jednak powrót do formy psychicznej trwał znacznie dłużej… ale się udało… po ranach zostały blizny, które do tej pory porastają sierścią.
W sprawie Lusi toczy się postępowanie o znęcanie się nad zwierzęciem.
Teraz poproszono nas byśmy wzięli Lusię pod opiekę, by znaleźć ten wymarzony, kochający dom, gdzie w końcu będzie czuła się bezpiecznie i żadna krzywda więcej jej nie spotka.

Lusia urodziła się w hodowli zarejestrowanej w ZKwP. Jak znalazła się na ulicy? Nie wiadomo…
Wiemy, że urodziła się 15 maja 2009 roku, aktualnie ma prawie 8 lat. Lusia jest psem spokojnym i zrównoważonym. Po tym co przeszła początkowo jest nieufna do człowieka, ale nie kuli się, nie wykazuje agresji, po prostu ignoruje, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego… Gdy się z nią porozmawia i zacznie głaskać Lusia otwiera się na nowe osoby. Na pewno woli kobiety, do mężczyzn początkwo jest znacznie bardziej ostrożna. Jest bardzo przyjaznym psem, lubi dzieci. Do innych zwierząt nie wykazuje agresji, toleruje zarówno inne suki jak i samców. Na smyczy nie ciągnie, lubi pobiegać za piłeczką.

Kto pokocha Lusię i wynagrodzi jej wszystkie krzywdy jakich doznała z rąk człowieka?

Sara

Sara została adoptowana.

--------------------------------------------

Historia Sary:

Jedziesz na kolejną interwencję z nadzieją, że to fałszywy alarm…
Wchodząc na posesję już wiesz, jak bardzo złudna była to nadzieja…
Z nieocieplonej budy w ogromne mrozy wyłania się zrezygnowany pies…
I choć na pierwszy rzut oka widać, że jest chuda, to pod grubym futrem skrywa się okrutna prawda… jak bardzo jest wychudzona, jak bardzo pod palcami czuć każdą kość kręgosłupa i każde żebro…
Uwiązana łańcuchem wychodzi z budy z nadzieją w oczach prosi o ratunek…
Sara została odebrana w asyście Policji…
Tak suczka trafiła pod naszą opiekę, zaniedbana, ze znaczną niedowagą, ważąca zaledwie 15 kg i przewlekłą biegunką…
Fatalne wyniki krwi wskazują na infekcję, najprawdopodobniej związaną z przewodem pokarmowym. Sara ma podwyższone próby wątrobowe, które mogą świadczyć o złym żywieniu, chorobach pasożytniczych lub niewydolności wątroby. Ma również podwyższoną kreatyninę, która przy prawidłowym poziomie mocznika, może świadczyć o głodzeniu suczki. Zrobiliśmy suczce także badania kału, w których wyszła duża liczba pasożytów.

Sara została oceniona na 3, maksymalnie 4 lata… aktualnie jest leczona i dostaje leki na odrobaczenie. Przy powtórce badań krwi dowiemy się więcej o wątrobie.
Wpierw wystraszona, obawiająca się człowieka, kuląca się przy gwałtowniejszych ruchach… Jednak szybko przełamała strach, dała się poznać jako sympatyczny pies, wpatrzony w człowieka i łaknący kontaktu z ludźmi.. niestety nadal potrafi się skulić na gwałtowniejszy ruch ręką…
Sara dogaduje się z innymi psiakami, nie wykazuje agresji i potrafi chodzić na smyczy.

Pilnie musimy znaleźć suczce DOM TYMCZASOWY gdzie w warunkach domowych będzie dochodziła do siebie! Aktualnie przebywa w awaryjnym kojcu… jednak musimy ją jak najszybciej zabrać, powinna przebywać w cieple. Bardzo prosimy o pomoc! Udostępnienie suczce kawałka miejsca w swoim domu!
Sprawa została zgłoszona na Policję, będziemy dążyć do ukarania sprawców!

Bajka

Bajka została adoptowana w marcu 2017 roku.

--------------------------------

Historia Bajki:

Bajka po prawie 3 tygodniach do nas wraca, a my nie mamy gdzie jej umieścić! Bajka jest radosnym półrocznym szczeniakiem, uwielbia ludzi. Z innymi zwierzakami chciałaby się bawić, czasem może być aż zbyt nachalna w zaczepianiu do zabawy. Uwielbia głaskanie i przytulanie, jest typowym szczeniakiem, który spędzałaby dzień na zabawie, jedzeniu i spaniu. Czemu wraca z adopcji? Nowi właściciele rozpuścili Bajkę, nie byli w stosunku do niej konsekwentni, mała się rozbrykała i „weszła im na głowę”. Pokazaliśmy jak należy z nią pracować i co to znaczy konsekwencja. Zaczęło przynosić skutek i mała zaczęła bardziej się ich słuchać. Problem tkwi w tym, że rezydentem w domu jest kotka, która nie miała wcześniej kontaktu z psem i się go boi a rozbrykana Bajka zaczepia kota. Musimy dodać, że w domu tymczasowym w którym była wcześniej z małą nie było żadnych problemów, ładnie się słuchała i była naprawdę grzeczna, oczywiście jak na szczeniaka.
Bajka zachowuje czystość w domu, ładnie chodzi na smyczy. Bajka jest malutkim pieskiem.

Historia Bajki:

Pół roczne szczenię siedzi przy budzie uwiązane sznurkiem… i choć w pierwszym momencie radośnie prosi o chwilę uwagi to, gdy się zbliżysz skuli się z lękiem… i chce uciec jak najdalej, ale długość sznurka nie pozwala uciec tak daleko jakby chciała.
Nie wzięli do domu. Dlaczego? Bo nasika… bo zrobi kupę…
Jak to szczeniak! Trzeba nauczyć!
Ile czasu siedziała przy budzie uwiązana sznurkiem? Ile straciła z dzieciństwa? Taki maluch powinien się bawić i beztrosko hasać, a nikt mu nie dał na to szansy…
Została zabrana, dopiero uczy się, że wyciągana dłoń jest zawsze do głaskania, uczy się co to są zabawki i beztroskie dzieciństwo.
Bajka ciągle się otwiera, strasznie pilnuje się człowieka, jakby bała się, że za chwile zniknie… a jej znowu będzie doskwierać samotność… jak bardzo była samotna stercząc na 1,5 metrowym sznurku? Pierwszej nocy w domu tymczasowym kilka krotnie przychodziła do łóżka i delikatnie sprawdzała czy na pewno nie jest sama, czy człowiek nie wyparował…
Została oceniona na około 6 miesięcy, aktualnie jest w fazie wymiany zębów mlecznych na stałe. Jest radosnym, zdrowym psiakiem, chociaż w niektórych momentach potrafi się skulić, jakby chciała udać, że jej nie ma. Straszny z niej pieszczoch, przychodzi i delikatnie zaczepia łapką prosząc o głaskanie. Na smyczy chodzi całkiem nieźle, z zachowaniem czystości w domu też nie jest najgorzej…
Prawdopodobnie docelowo wyrośnie na średniego psiaka, około 12 kg.

Budyń

Budyń

Budyń został adoptowany w marcu 2017 roku.

--------------------------------

Historia Budynia:

Budyś ma około 8 miesięcy, jest psem z charakterem, mały dominant którego trzeba umieć ustawić do pionu. Inaczej nie omieszka wykorzystać każdej szansy wejścia na głowę, a pomysły to on ma! Budyń potrzebuje konsekwentnego człowieka. Na pewno nowi właściciele z młodym nudzić się nie będą i to wcale nie w złym sensie! Budyń zaskakuje swoją inteligencją i pomysłami, za przysmaki przysłowiowo "zaśpiewa i zatańczy". W lot łapie komendy, świetnie nadawał by się do psich sportów np. agility. Czasem szajba potrafi mu odbić i trzeba potrafić sfolgować jego zapędy :). Zabawki wszelkiej maści mile widziane, drugą a może jednak pierwszą jego miłością są kapcie, które namiętnie kradnie.

Budyń nie miał miłego i beztroskiego dzieciństwa. Wzięty jako mało szczenię był przywiązywany do kaloryfera, nie wątpliwie był bity, bo pierwszego dnia w domu tymczasowym sikał pod siebie, gdy leżał, kulił się. Był wyrzucany w największe mrozy na dwór, później całkowicie go porzucono. Szczeniak warował 2 tygodnie pod klatką swojego domniemanego pana, który się do niego nie przyznawał. Wypracowaliśmy już wchodzenie i schodzenie po klatce schodowej na dwór. Budyń bał się, potrafił się zsikać pod siebie. Dalej ma lęki, na dworze potrafią go przestraszyć dziwne rzeczy. Nie ufność do nowych ludzi zwalczyliśmy bardzo szybko.

Budyń waży 10 kg, już raczej nie urośnie, prawdopodobnie tylko nabierze masy – szacunkowa docelowa waga około 12 kg.

Więcej artykułów…

  1. Masza