Psy adoptowane

Budyń

Budyń

Budyń został adoptowany w marcu 2017 roku.

--------------------------------

Historia Budynia:

Budyś ma około 8 miesięcy, jest psem z charakterem, mały dominant którego trzeba umieć ustawić do pionu. Inaczej nie omieszka wykorzystać każdej szansy wejścia na głowę, a pomysły to on ma! Budyń potrzebuje konsekwentnego człowieka. Na pewno nowi właściciele z młodym nudzić się nie będą i to wcale nie w złym sensie! Budyń zaskakuje swoją inteligencją i pomysłami, za przysmaki przysłowiowo "zaśpiewa i zatańczy". W lot łapie komendy, świetnie nadawał by się do psich sportów np. agility. Czasem szajba potrafi mu odbić i trzeba potrafić sfolgować jego zapędy :). Zabawki wszelkiej maści mile widziane, drugą a może jednak pierwszą jego miłością są kapcie, które namiętnie kradnie.

Budyń nie miał miłego i beztroskiego dzieciństwa. Wzięty jako mało szczenię był przywiązywany do kaloryfera, nie wątpliwie był bity, bo pierwszego dnia w domu tymczasowym sikał pod siebie, gdy leżał, kulił się. Był wyrzucany w największe mrozy na dwór, później całkowicie go porzucono. Szczeniak warował 2 tygodnie pod klatką swojego domniemanego pana, który się do niego nie przyznawał. Wypracowaliśmy już wchodzenie i schodzenie po klatce schodowej na dwór. Budyń bał się, potrafił się zsikać pod siebie. Dalej ma lęki, na dworze potrafią go przestraszyć dziwne rzeczy. Nie ufność do nowych ludzi zwalczyliśmy bardzo szybko.

Budyń waży 10 kg, już raczej nie urośnie, prawdopodobnie tylko nabierze masy – szacunkowa docelowa waga około 12 kg.

Masza

Masza została adoptowana w lutym 2017 roku.

----------------------------

Historia Maszy:

Pilnowała posesji, zapięta na łańcuch ostrzegała właścicieli o każdym nieproszonym gościu. Do czasu, kiedy widocznie stała się niepotrzebna.
Właściciele postanowili się jej pozbyć - nie wywieźli jej do lasu, nie przywiązali przy drzewie, nie porzucili na ruchliwej ulicy. Przerzucili ją przez płot, do osoby, która nie przeszła by obojętnie wobec krzywdzonej istoty. Była wystraszona, wychudzona, widoczne były kości miednicy, a na szyi miała powycierane ślady od uwięzi.
Masza wróciła już do formy. Wie, że żadna krzywda więcej jej nie spotka, chociaż są momenty kiedy na energiczny ruch potrafi się skulić w sobie, kiedy w jej oczach widać, że się zastanawia czy na pewno wyciągana ręka jest do głaskania.
Swoją przeszłość zna tylko ona sama, a my chcemy jej stworzyć nową, piękną przyszłość, gdzie znajdzie kochający dom, będzie miała uwagę człowieka, której tak bardzo potrzebuje i nikt więcej nie potraktuje jej jak niepotrzebny przedmiot.

Masza jest bardzo przyjaznym psem, który domaga się głaskania, drapania po brzuszku. Chociaż do nowej osoby wpierw może podejść nieufnie to potrzeba kontaktu z człowiekiem momentalnie wygrywa z wszelkim lękiem. Staje się bardzo wesołym, merdającym ogonem psem, który tylko czeka na kolejne głaski i drapanie za uchem. Uwielbia się bawić piłką, z chęcią potowarzyszy również człowiekowi na dłuższym spacerze.
Masza została oceniona na około 4 lata, sięga do kolana w kłębie i toleruje inne psy. Potrzebuje tylko swoje człowieka, który pokocha ją bezgranicznie i zapewni jej bezpieczeństwo.

Prosimy o dom dla Maszy, chociażby ten tymczasowy, ponieważ aktualnie przebywa w kojcu, gdzie nie ma możliwości poświęcić jej tyle uwagi człowieka ile by potrzebowała!
Jest zaszczepiona, czeka ją jeszcze sterylizacja.