Szukamy wolontariuszy!

A gdy wracasz z pracy czy ze szkoły…
zmęczony po pracy fizycznej czy umysłowej…
Swoje życie odstawiasz na bok… na tę chwilę…
Bo tam na ciebie czeka zwierzę do uratowania…
I mimo chłodu, mrozu, ulewy czy siarczystego słońca zakładasz mundur i jedziesz ratować kolejne życie…
Spotykasz się z różnymi reakcjami… strachem, spokojem, wrzaskiem czy nawet agresją… Ludzie nie jednokrotnie na nas krzyczą, wyzywają nas od najgorszych, bo przyszli sprawdzić, dostali zgłoszenie… co zrobisz?
„Podkulisz ogon” i odejdziesz jak będzie źle, czy będziesz walczyć o swoje racje posiłkując się prawem ,tłumacząc właścicielowi, że się myli? Że to, to i tamto jest do poprawy, że tak nie można? Bo za nieocieplenie budy, trzymanie psa stale na łańcuchu, za karmienie chlebem czy nieleczenie zwierzęcia grożą sankcje karne.
Często wystarczy uświadomić właścicielom co robią źle, że to już nie te czasy, że pies całą dobę na łańcuchu to przeszłość. On nic nie upilnuje… no chyba, że tylko swojej budy… że trzeba dbać, odwiedzać weterynarza, że buda z beczki czy starej szafki to żadne schronienie dla psa, że trzeba odpowiednio karmić… chleb z wodą?
- No przecież wszyscy tak karmią… ten sąsiad… tamten, wszyscy! Idźcie tam jest gorzej! Non stop to słyszymy…
Często trzeba podjąć natychmiastową decyzję o odebraniu zwierzęcia, właściciel nie chce oddać? Co zrobisz, powiesz ok. skoro nie odda to mam ręce związane?
Odbieramy z Policją na czasowe odebranie do rozstrzygnięcia sprawy przez organy ścigania, nie ma właściciela na posesji? Poruszamy niebo i ziemię by wejść i zabrać… bo życie zwierzęcia jest najważniejsze…
Jak to wygląda w praktyce?
STRES, STRES i jeszcze raz stres… odpowiadasz za czyjeś życie, od Ciebie zależy wszystko… czasem widzimy rzeczy, których człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić, trzeba mieć mocną psychikę i pilnować emocji… zaczniesz płakać czy coś zrobisz? Płaczem nie pomożesz, właściciel na Ciebie krzyczy... też zaczniesz? Krzykiem nic nie zdziałasz, pogorszysz tylko sytuację... tłumaczysz wszystko ze stoickim spokojem. Musisz panować nad emocjami, choć czasem to bardzo trudne, dopiero po powrocie do domu można odreagować.
Non stop borykasz się z różnymi problemami.
Pierwszy! Gdzie umieścić odebrane zwierzę? Miejsca z nikąd się nie tworzą… domów tymczasowych jest jak na lekarstwo, od początku działania inspektoratu udało nam się załatwić awaryjne kojce, jednak to na obecne potrzeby jest stanowczo za mało. Takich miejsc mamy raptem cztery… a czasami trafiają na nie zwierzęta w danym momencie niedające się do adopcji lub na dom tymczasowy, bo na przykład reagują agresją na ludzi… i awaryjnego kojca nie ma, bo najpierw trzeba doprowadzić psychikę zwierzęcia które na nim przebywa do ładu.
Drugi! Znajdziesz dom tymczasowy, jednak zwierzęta pod naszą opieką mają w większości problemy behawioralne, dom tymczasowy rezygnuje bo sobie nie radzi, bo nie chce pracować, bo ich to przerosło lub zwyczajnie plan był inny ale im się nie chce bo to nie jest proste… bo pies piszczy, wyje, obgryza meble czy drzwi, robi sajgon w domu… co robisz?
Trzeci… zwierzę jest ciężko chore, nie ma odpowiednich środków na koncie na pokrycie leczenia, a pieniądze trzeba znaleźć, bo leczenia nie zaprzestaniesz a to się wiąże z proszeniem weterynarzy by odroczyli wpłatę, przesiadywaniem w lecznicach, konsultacjach w innych miastach… zależy jaki przypadek. Poświęcisz swój czas i będziesz zdeterminowany w swoim działaniu, czy odpuścisz, bo wolisz spędzić czas w inny sposób?
My w lecznicach przesiadujemy nieskończoną liczbę godzin, bo poczekalnia, kroplówki, czekanie na wyniki… a jak trafi Ci zwierzak pod opiekę bardzo chory lub po wypadku, gdzie właściwie codziennie musisz być u lekarza weterynarii… był przypadek gdzie jedna z naszych wolontariuszek w lecznicy była 20 dni w ciągu jednego miesiąca, nie odpuścisz? Czasem masz wrażenie, że po co masz wychodzić z lecznicy skoro za chwilę tam znowu będziesz.
Czwarty… nie mamy samochodu służbowego, wszędzie gdzie jeździmy i wozimy zwierzęta do weterynarzy robimy swoimi prywatnymi autami, owszem za paliwo jest zwracane… ale co zrobisz gdy nagle zwierzak się źle poczuje i trzeba go szybko zabrać do lecznicy, nie masz transportu bo nie posiadasz auta, a nikt inny nie odbiera bądź nie może? A jak masz samochód, pojedziesz na interwencję i musisz zabrać zwierzę od stóp do głowy utarzane w błocie czy odchodach?
To są tylko przykładowe problemy z którymi się borykamy, jest ich dużo, dużo więcej… Oczywiście nie zostajesz z problemem sam… zawsze możesz liczyć na wsparcie i rady, często jest tak że ktoś daje informację, że dom tymczasowy rezygnuje i siedzi i się myśli obdzwania wszystkich i szuka pomocy choć na chwilę
Właściciele często kłamią czy też odwracają kota ogonem… bo próbują siebie chronić… to jest notoryczne. Ty jesteś po to by znaleźć prawdę i tylko od Twojego umysłu, myślenia przyczynowo skutkowego i weryfikacji opowiadań zależy czy dociekniesz prawdy. Jeśli właściciel Ci powie że buda jest ocieplona to podejdziesz i sprawdzisz? Czy uwierzysz mu na słowo?
Nigdy nie wiesz co spotka Cię na interwencji… każda historia jest zupełnie inna… z każdej wyciągamy wnioski na przyszłość… czasem trzeba zwyczajnie pomóc człowiekowi, bo nie daje rady, bo nie wie, bo go nie stać chociaż by chciał… i pamiętaj… rzadko spotkasz się ze zrozumieniem i wdzięcznością na interwencji… Ty zazwyczaj będziesz tą najgorszą osobą.
Chcesz w to wejść? Potrzebujemy osób zaangażowanych, bo na odebraniu zwierzęcia się nie kończy… to dopiero początek długiego procesu… często socjalizacji zwierzęta, zdobywania zaufania, leczenia, które jest często długotrwałe…, poszukiwanie domów tymczasowych, stały kontakt z nimi, szukanie domu stałego… a jak już znajdzie… to prawie sprawę można zamknąć… prawie! Bo w nowych domach, nowym opiekunom niekiedy też trzeba pomóc, bo to zwierzęta po przejściach.
Nikt Ci nie powie, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie… BO NIE BĘDZIE!
Nie po to tu jesteśmy… jednak prawda jest taka, że mimo tych wielu przejść, zobaczenia tak wielu różnych historii zwierząt i ludzi… jeśli czujesz się w tym… nigdy z tego nie zrezygnujesz… Bo widzisz, że warto… ratując jedno życie zmieniasz świat… przede wszystkim dla tego jednego. A gdy zwierzęta umierają, lub musisz podjąć decyzję czy to już ten czas by ulżyć… robisz to, podejmujesz ją… TY podejmujesz decyzję! Na Ciebie spada odpowiedzialność! I gdy są sytuacje, że wiesz, że to był ten czas, to i tak bijesz się z myślami… to nie schodzi z Twojej głowy… czy dobrze postąpiłeś/łaś… czy nie zareagowałeś/łaś za późno czy jeszcze nie był ten moment.
Bo to, że jest ciężko… bo jest i nikt temu nie zaprzeczy…rekompensuje ta wdzięczność uratowanego, uśmiechnięty pysk i oczy mówią wszystko… Jeśli ktoś tego nie przeżył nie wie o co chodzi… ale nasi podopieczni pamiętają kto zabrał i pomógł, poznają . Dlatego warto! Mimo trudów… i ciągłych kłód pod nogami…
Jedyne co możemy dodać jeszcze… to to, że Inspektorat Płocki składa się wyłącznie z samych kobiet. Kilku mężczyzn się przewinęło, ale miejsca nie zagrzali. A mężczyzn brakuje przede wszystkim na interwencjach, bo przykładowo właściciel ma takie widzi mi się, że z kobietami nie będzie rozmawiał, bardziej posłucha faceta. Poza tym zawsze jest bezpieczniej – ludzie na interwencjach jak jest mężczyzna czasem inaczej postrzegają cała sytuację.
Jakich osób potrzebujemy?
- zaangażowanych! Ale tak na serio, a nie na chwilę.
- fajnie by było, żeby byli mobilni.
- fajnie by było żeby osoby mogły prze tymczasować zwierzaka chociaż chwilę
- osób z otwartym umysłem, chcących się uczyć, wyciągających wnioski z każdej nawet drobnej sytuacji z podopiecznymi… bo to też nauka zachowań.
- osób które chcą uczyć się psychiki zwierząt i ich zachowań, jak rozwiązywać proste problemy behawioralne.
Post jest może straszny, jednak opisuje jak jest… jeśli zastanawiasz się czy podołasz… to zadzwoń i zwyczajnie się sprawdź. Dla pocieszenia możemy napisać, że pierwsze pół roku jest najgorsze później już jest lepiej…
I najważniejsze… działamy na zasadzie wolontariatu, za wszystko co robimy nie pobieramy żadnych pieniędzy, choć wiele osób tak myśli

Myślisz, że dasz radę?
Zapraszamy do kontaktu pod nr telefonu: 511 182 856

Last modified onśroda, 20 grudzień 2017 21:11
More in this category: « Zbiórka UWAGA! Zmiana konta »

6072 comments

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.