Kajtek

Ja to już chyba nigdy nie znajdę domu... nawet nikt po 3 miesiącach od kiedy jestem w domu tymczasowym nie zadzwonił i nie zapytał... o nic... o mnie...
Powinienem zmienić imię na chodzący Pech, którego nikt nie chce

Moje życie od właściwie od urodzenia było skazane na straty. Urodziła mnie bezdomna kotka, mnie i jeszcze 4 mojego rodzeństwa.
Mama o nas dbała, robiła wszystko byśmy mieli wszystko co nam potrzeba… Skrywała nas przed światem w okolicach szkoły, chroniła przed niebezpieczeństwami. Jej starania poszły na nic. Leżała nieopodal nas, a my krzyczeliśmy, żeby przyszła… a ona nie podchodziła, chociaż krzyczeliśmy coraz głośniej.
Leżała martwa, a nasze krzyki usłyszały dzieci z okolicznej szkoły. Byliśmy malutcy, raptem 4 tygodnie. Dzieciaki były fajne, nie zastanawiały się co będzie. Każdy wziął jednego do domu. Jednak nie wiedziały jak bardzo jesteśmy chorzy.
Wszyscy mieliśmy chorobę o dziwacznej nazwie – panleukopenia. Wszyscy bardzo źle się czuliśmy, nie chcieliśmy jeść, mieliśmy wymioty i biegunkę. Moje rodzeństwo zostało uśpione, a mama dziewczynki, która mnie wzięła do domu zadzwoniła do jakiś ludzi i mnie zabrali. Wiedzieli, że słabo się to zapowiada. Ciotka do której trafiłem, zabrała mnie do jakiegoś lekarza co mi dał jakiś zastrzyk, że po tym niby można wyzdrowieć (przyp. red. surowica) i czekali człowieki czy będzie dobrze.Ale co miało być, cała moja rodzina umarła… a ja przeżyłem, wyzdrowiałem! Przynajmniej ja… dzieciaki nazwały mnie Kajtek
I znowu się pięknie zapowiadało…
Byłem małą puchatą kulką, która uwielbiała się bawić i co? Jak się ma pecha w życiu… to widać…
Przez osłabienie odporności po tej dziwnej chorobie dostałem grzyba…
I znowu leczenie, lekarze, cuda nie widy!
I wszyscy zamiast Kajtek do mnie to zaczęli mówić Pieczarka! Doprawdy jak tak można?
Grzybica słabo się leczyła pomimo szczepień, leków, kąpieli, przemywań płynami… to trzeba było mnie ogolić! I tak z puchatej kulki stałem się sfinksem!
I wtedy grzybice udało się wyleczyć… nawet w niedługim czasie dom znalazłem. Byłem tam pół roku i co?
Znowu ten co go PECH nazywają!
Miesiąc temu mnie oddali!
Nie dlatego, że mnie nie chcieli. Moja przyjaciółka – taki mały człowiek, okazało się, że przeze mnie zaczęła chorować… alergia czy coś?
Może lepiej jakbym pozostał tym całym sfinksem? To bym mógł zostać?
Ale wiem, że ciężko mojej byłej rodzinie było mnie oddać…
To co zrobić! Ach ten PECH!
No i co… wróciłem… i znowu szukam domu! Czy ten pech w końcu się odwróci?
Jestem prawie rocznym, zdrowym kotem. Uwielbiam zabawy z innymi kotami, coś człowieki przebąkują o psach, ale nie wiem jak te psy wyglądają… więc nie wiem jak się do tego odnieść. Jednakowoż mówią, że z moim charakterem to pewnie się polubimy, ale nie wiem o co chodzi. Mieszkałem też z małym człowiekiem i wiem jak w stosunku do niego się zachowywać. Do nowych człowieków wpierw bywam ostrożny, jednak szybko nabieram zaufania i przychodzę po głaski albo poocierać się o nogi. A spanie? Z człowiekami najlepiej!
Czy ten cały PECH to się w końcu ode mnie odwróci?
Jak myślicie?

Telefon w sprawie adopcji 790 433 443