Matylda i Mieczysław

Dostaliśmy zgłoszenie o niewidomych kociętach na jednej z posesji pod Gostyniem.
Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że wolno żyjąca kotka okociła się w szopie u samotnej, starszej osoby. Pani dokarmiała kotkę, by odchowała młode… tyle mogła dla kociej rodziny zrobić…
Kociąt na początku było pięć, gdy przyjechaliśmy była tylko czwórka – 2 niewidome i 2 widzące, z czego jeden widzący kociak był w stanie agonalnym.
Pędem zabraliśmy maluchy do weterynarza, z obietnicą, że następnego dnia przyjedziemy by zabrać kotkę na sterylizację.
Kociak w najgorszym stanie musiał zostać uśpiony. Okazało się, że miał panleukopenię, przez którą najprawdopodobniej zmarł wcześniej pierwszy kociak, który był niewidomy.
W obawie o pozostałe kocięta, została podana im surowica. Awaryjny tymczas zgodził się chwilowo przetrzymać pozostałą trójkę.
Dwie kotki – widzącą – Laurę, niewidoma – Matylda i niewidomego kocurka – Mieczysława.
Niestety, stan Laury zaczął się pogarszać, zaczął jej świszczeć oddech, zostało zrobione badanie RTG, z podejrzeniem zapalenia płuc lub problemami z tchawicą. W RTG wyszło, że najprawdopodobniej ma utrudnione oddychanie w górnej części dróg oddechowych, wysoko, że na obrazie nie do końca było to widać. Kociak dostał zalecenie by podłączyć go pod tlen w innej lecznicy. Temperatura maleńkiej spadła, mimo dogrzewania, podania leków, tlenu i kroplówek Laura zmarła wczoraj.
Z całego miotu zostały dwa niewidome kocięta, które są pod baczną obserwacją.
Dlaczego są niewidome?
Jeden lekarz weterynarii podejrzewa, że to wynik powikłania po kocim katarze, natomiast drugi lekarz, że ślepota może mieć związek z kontaktem z chemikaliami. Z tego co udało nam się dowiedzieć kocięta mogły mieć kontakt z cementem. Dostały krople i żel do oczek i czekamy czy leki pomogą… jednak najprawdopodobniej jest za późno.
Maluchy mają teraz około 2,5 miesiąca.

Telefon w sprawie adopcji 609 732 358