Gustaw

W dniu 10.02.2017 po walce z chorobą pożegnaliśmy Gustawa.

-------------------

Historia Gustawa:

Przyszedł po pomoc, bo już nie miał siły iść dalej. Był czwartkowy wieczór 10.11, kiedy pod jeden z domów przy Wyszogrodzkiej przybłąkał się ten biedak. Na początku dostał tylko jedzenie, a potem miał sobie pójść, ale został i patrzył w okna domu błagalnym spojrzeniem. Zabrano go do weterynarza, gdzie dostał kroplówkę i tak też było następnego dnia, ale wtedy też zrobiona badania krwi, które wskazały na wysoki poziom mocznika i kreatyniny. Już było wiadomo, że kocur choruje na nerki. Biedak sam nie może sobie pomóc, więc potrzebuje swojego człowieka, który znalazłby tyle cierpliwości i determinacji, żeby chodził z nim, na kroplówki. Początkowo musi być płukany codziennie, później na sytuacja może się zmienić. Ten dorosły kocurek (najpewniej ma 5-7 lat) waży zaledwie 3,1 kg. Obecnie trafił do miłej Pani Hani do domu tymczasowego, gdzie w 2 dni oswoił się z jej pieskiem. Ta historia byłaby zapewne podobna do wielu, byłaby gdyby nie fakt, że kocurek ma wygoloną łapkę po kroplówce i wygolony brzuszek zapewne po badaniu USG. Ktoś dbał wcześniej o tego kota, zabrał go do weterynarza, pokusił o badania, więc coś musiało się wydarzyć, że kot wylądował na ulicy skrajnie odwodniony i wychudzony. Może niefortunnie wyszedł z domu w trakcie kuracji? Może kogoś przerosły koszty leczenia? Może ktoś nie mógł zapewnić mu swojego czasu i cierpliwości? Nie znamy odpowiedzi na te pytania, ale wiem, że ten kocur potrzebuje pomocy. Ma niesamowitą wolę walki, cierpliwie znosi wszystkie zabiegi w gabinecie lekarskim, a do tego wszystkiego potwornie się łasi i ugniata swoimi na wpół ogolonymi łapkami.