Rysiek

Rysiek

Ktoś mnie porzucił, zostawił chorego na pastwę losu. Nie interesowało go czy umrę gdzieś pod krzakiem zapomniany. Z każdym dniem stawałem się coraz słabszy, a zdobywanie jedzenia przychodziło mi coraz trudniej. Widziałem po mojej wyliniałej sierści, że staję się coraz chudszy, aż w końcu kości zaczęły wystawać. Próbowałem walczyć jednak moje boki falowały coraz gorzej a z nosa wydobywał się coraz większe charczenie. Poddałem się… i czekałem na ostatnie, wtedy dotknęły mnie ciepłe ręce a ja przypomniałem sobie jakie to miłe uczucie. Te ręce mnie zabrały.
Po serii wkłuć w moje ciało charczenie zaczęło ustępować, w końcu też zacząłem wracać do sił a brzuch mogłem mieć pełny kiedy miałem na to ochotę. Poczułem to co kiedyś, radość na widok człowieka i wszechobecny spokój. Tyle na to czekałem. Byłem u trzech osób w kitlach i każdy powiedział to samo. Mam powikłanie po przebytym kocim katarze i charczenie będzie nawracać, jednak dzięki odpowiednio dobranemu leczeniu i lekom na odporność nawroty będą mniej uciążliwe i rzadsze.

Powiedzieli, że mam 6 lat siła wieku… uwielbiam się przytulać, kontakt z człowiekiem to jest to co kocham najbardziej. Jestem wykastrowany, toleruję inne koty oraz psy.

Szukam domu na zawsze, czy moja przypadłość mi w tym przeszkodzi?

tel. 511 182 856